31 stycznia 2023

Mężczyzna imieniem Otto

 Całkiem niedawno obejrzałam szwedzki film Mężczyzna imieniem Ove. Podobał mi się, więc gdy krótko potem zobaczyłam w kinie zajawkę amerykańskiej wersji filmu (i książki Fredrika Backmana), pomyślałam, że chętnie się wybiorę.

Byłam dzisiaj. I powiem tak, wiedziałam, o czym jest ten film, wiedziałam, czego mogę się spodziewać po Tomie Hanksie. A spłakałam się na filmie jak pensjonarka.

Małostkowość i szlachetność, spryciarstwo i prostolinijność; wyrachowanie i bezinteresowność; uczucia schowane głęboko, żeby nie zostać zranionym, lęk przed bezradną starością i samotność; miłość, która przetrwa przemijanie. A także optymizm i zaraźliwa radość życia.

I bohater, który nie umie w umieranie.

Było miejsce na uśmiech, nawet cichutki śmiech, było na chwile zadumy. Humor i wzruszenie.

Nie jest to film wybitny, ale pełnowymiarowy. Warto.



28 stycznia 2023

Drogi i bezdroża

 Zima jakaś niemrawa w tym roku. W mieście jej praktycznie prawie nie widać, tylko czuć... chłód.

Szukałam jej dzisiaj za miastem. Te zdjęcia zrobiłam w okolicy Promna.











25 stycznia 2023

W lustrze. Park Sołacki

 Przeglądam zdjęcia z zeszłego roku..

20 października 2022 na spacerze w parku zachwyciłam się widokami na tafli wody. Wiosna jest kolorowa, lato również, ale tylko jesień potrafi tak czarować pełną paletą swoich barw. 

















24 stycznia 2023

Skromność według Kobusza

  Jan Kobuszewski.

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych i lubianych postaci na naszej scenie teatralnej, kabaretowej oraz na ekranie. 

Czytam książkę o nim Hanny Faryny-Paszkiewicz, trafiłam na taki cytat:

" ...skromność jest cnotą, która najmniej razi."

O, tak


Hanna Faryna-Paszkiewicz - Kobusz. Jan Kobuszewski z drugiej strony sceny. Wydawnictwo MANDO, Kraków 2021, s. 16


23 stycznia 2023

Sekret dobrego przewodnika

" Dobre oprowadzanie jest trochę jak koncert jazzowy: to chwila improwizacji na podstawie wieloletniego doświadczenia."

Christopher Kaife: Strażnik kruków. Moje życie wśród kruków w Tower. Wydawnictwo Znak, Kraków 2019, s. 135; przekład Aleksandry Kamińskiej

...

Jedno zdanie, ale tak mi się spodobało to celne sformułowanie, że nie mogłam się powstrzymać, żeby go tu ku pamięci nie zapisać. :)



22 stycznia 2023

Kovacs

 Sharon Kovacs, zawodowo używająca tylko nazwiska, czyli Kovacs, jest Dunką, chociaż urodziła się w Holandii, 15 kwietnia 1990 roku.


Zdjęcie [z 2014 roku] pochodzi z Wikimedii, autorem jest Marc Wielaert.

Dotychczas wydała trzy albumy, "Fragile" pochodzi z tegorocznego, "Child of Sin".



21 stycznia 2023

Zasypało na biało

 Gdy kilka minut przed dziewiątą pojawiły się pierwsze, dość nieśmiałe, płatki śniegu, nie sądziłam, że trzy godziny później będę mieć takie zimowe widoki. I to nie jest wciąż jeszcze ostatnie słowo natury. 

Niestety, wskazania termometru nakazują ostrożność w prognozowaniu, że zaczynające się w Wielkopolsce za tydzień ferie będą dla dzieciaków czasem szaleństw na sankach.

















20 stycznia 2023

Krzysztof Łuszczewski

 Lubię to wspomnienie...


"Krzysztof Łuszczewski i fenomen nocnej playlisty

 Nieco ponad dwa miesiące temu, wypatrując ramówki nowo powstającego radia, z powątpiewaniem przyjęłam do wiadomości fakt, że na razie w nocy będzie tylko muzyka. No jak to, przecież muzykę można sobie zapodać samemu. A radio to nie tylko muzyka, to ludzie, powiedziałabym nawet, że przede wszystkim ludzie. No właśnie, okazało się, jak ważni są ludzie także wtedy, gdy z anteny nie pada ani jedno słowo. To nie jest nawet Kaczkowskiego "minimum słów, maksimum muzyki". To jest "tylko muzyka". Z czasem wykształcił się nawet program tych nocnych spotkań: blok tematyczny, potem klasycy (głównie rocka), potem mieszanka aż do rana, wraz z upływającymi nocnymi godzinami - najpierw kojąca, potem coraz bardziej energetyczna, by ułatwić wstawanie tym, co muszą przed świtem... Ani jednego słowa, żadnych zapowiedzi. A jednak między osobą za konsoletą a słuchaczami wytworzyła się niepowtarzalna więź. Z jednej strony Oni, gromadzący się na Fb w grupie zamkniętej dla Patronów Radia, domagający się od "Pani od facebooka" osobnego postu, pod którym tworzą prawdziwą wirtualną imprezę, wymieniając się uwagami, wspomnieniami, gdy jakiś utwór takie przywoła, gifami na każdą rozbrzmiewającą piosenkę i jej wykonawcę, śląc prośby do Pana w radiu o konkretne utwory, podpowiadając tytuły. A On, Pan po drugiej stronie radia, reaguje - bez słów, bez interakcji na Fb, modyfikując swoją listę zgodnie z prośbami słuchaczy, za każdym razem wywołując entuzjazm osoby, która o dany utwór prosiła, a teraz zbiera wyrazy sympatii od pozostałych uczestników nocnego spotkania.

Brzmi jak bajka? Zapewne, ale to się dzieje naprawdę. Wiem, bo co wieczór obiecuję sobie, że pójdę spać o "przyzwoitej porze", a potem siedzę przy radiu i przed komputerem, w gronie takich jak ja nocnych wariatów, nie licząc upływającego czasu. "


Krzysztof zmarł 20 stycznia 2021 roku. Dokładnie dwa lata temu. Miał tylko 59 lat (urodził się 15 czerwca 1962 roku).

Nie ma ludzi niezastąpionych? A jednak są, Krzysztof był.

"... ludzi, którzy już dawno nie żyją - nie żyją, a jednak ciągle odrobinę są."

napisała w "Koronkowych chusteczkach" Wisława Szymborska

I będą tak długo, jak żywa będzie pamięć o nich...

Pamiętam. I bardzo żałuję, że aby podziękować Krzysztofowi za wszystko, za to, jaki był, a miałam zaszczyt poznać Go osobiście, za to, co zrobił, trzeba pojechać na cmentarz i zapalić Mu światełko.

Jeżdżę regularnie, pojechałam także dzisiaj.


...

Zacytowane wspomnienie o nocnych playlistach Krzysztofa pochodzi w mojego wygaszanego i bliskiego sprywatyzowania bloga "Do usłyszenia w Nowym Świecie... :)", post opublikowałam tam 22 września 2020 roku.

Zdjęcie Krzysztofa w studiu Radia Nowy Świat zrobiła Patrycja Macjon.

19 stycznia 2023

Sen o utraconym raju

 "- Kiedy stąd wyjdę, pojadę do Włoch. Do Fiesole. Mam tam cichy, stary dom z ogrodem. Zatrzymam się w nim na pewien czas. Będzie jeszcze chłodno. Zgaszone, wesołe słońce. W południe jaszczurki wylegujące się na nagrzanych ścianach. Wieczorem dzwony z Florencji. W nocy księżyc i gwiazdy za cyprysami. W domu są książki i duży kamienny kominek z drewnianymi ławami. Można na nich siedzieć przy ogniu. Żelazne kozły pod drzewo tak są zrobione, że na ich podpórkach można postawić szklanki. W ten sposób ogrzewa się czerwone wino. Pusto, tylko para staruszków doglądająca gospodarstwa.

Popatrzyła na Ravica.

- To piękne - powiedział. - Cicho, ogień, książki, spokój. Dawniej nazywano to życiem drobnomieszczańskim. Dziś jest to sen o utraconym raju."

Erich Maria Remarque - Łuk Triumfalny. Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2001, s. 138; przekład Wandy Melcer


Lubię Remarque'a i dość często wracam do jego książek. Niespiesznie czytając, pozwalam powoli toczyć się akcji, działać bohaterom. 

No i, nie mogę oprzeć się myśli, że to przywołane we fragmencie "Łuku..." życie drobnomieszczańskie miało bardzo wiele zalet.

18 stycznia 2023

Gramofon i winyle

Gramofon. Jeden z tych elementów mojego życia, który wrócił do mnie jak bumerang. 

Tak zwane "adaptery", najpierw najprostszy Party Hit, gdy byłam dzieckiem, potem już bardziej opracowane konstrukcje, były u mnie zawsze. Do czasu, gdy uległam (chwilowemu, na szczęście) zauroczeniu możliwościami CD. Ostatni wówczas posiadany gramofon chyba to wyczuł, bo zwyczajnie się obraził i przestał działać. W przypływie głupoty uznałam to za znak, że pora iść z duchem czasu - zaniosłam płyty analogowe do miejskiej biblioteki.

Pustkę po gramofonie i winylach odczułam od razu, trwało jednak jakiś czas, zanim uznałam, że mi nie przeszła ta tęsknota i ponownie kupiłam gramofon. I tak, jak przed laty, był to w miarę prosty model (chociaż nic nie mający wspólnego z konstrukcją Party Hitów), chciałam się przekonać, czy nadal tkwi we mnie bakcyl, którego złapałam jako nastolatka. Tkwi. 

Wymieniłam prosty model na minimalistycznego w wyglądzie, ale skrywającego spory potencjał Pro-Jecta, dokupiłam może nie niezbędne, ale przydatne akcesoria...

Próbowałam choćby częściowo odtworzyć tamten zbiór, wydany pod wpływem zgubnego zauroczenia technologią. Nie wszystko udało mi się kupić ponownie, trudno.

Dzisiaj godzę bez problemu CD i LP. Ale słucham ich inaczej.

Bo winyl to winyl. Dla mnie odsłuch płyty analogowej to jest jakieś celebrowanie słuchania (począwszy od wyjęcia krążka z koperty aż po odsunięcie ramienia gramofonu na końcu strony i równie ostrożne schowanie płyty z powrotem do koperty), czego zupełnie nie czuję przy włączaniu CD. Wiem, że to dziwne, ale tak mam. 




17 stycznia 2023

Perełka

Przeglądam zdjęcia z zeszłego roku i starsze. 

Zatrzymałam się przy tym. 

5 grudnia 2021 roku. Koncert Hani Rani i Dobrawy Czocher "Inner Symphonies" w CK Zamek.

Wspominam. Przypatruję się detalom. Przyglądam się smyczkowi w ręku Dobrawy. Wygląda jak wachlarz. Tak szybko może się poruszać tylko w ręce prawdziwej wirtuozki.

Gdybym chciała zatrzymać w kadrze takie ujęcie, w życiu by mi nie wyszło. Trafiła mi się perełka jak ślepej kurze ziarno. I to wykonana zwykłym smartfonem.


Wieczór

 Co miało być dzisiaj zrobione, zrobiłam. A teraz wygodny fotel, delikatne światło świec, gorąca aromatyczna herbata i muzyka...

Taki wieczór.

Bohren & Der Club Of Gore - "Deine Kusine"

z albumu "Patchouli Blue" [2020]



"Broken Places" - Tracy Lundgren

 Podążanie tropami inspiracji lub przypadkowych odkryć, to moja "druga natura". I zwykle bardzo dobrze na tym wychodzę.

Wczoraj pokazałam grafikę australijskiej malarki i fotografki  Tracy Lundgren - KLIK. Zachwyciła mnie, więc od kilku godzin przyglądam się twórczości Tracy. I tak trafiłam na stronę, na której napisała o sobie m.in.: "Over the years I have explored many different creative pursuits including songwriting/performing..." [https"//fineartamerica.com/profiles/tracy-lundgren] 

Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła szukać jej nagrań... :)

Ta piosenka pochodzi z 2012 roku.


Tracy Lundgren - "Broken Places"


Tracy pochodzi z Newcastle (Australia), a ja sobie myślę, że dzięki Internetowi świat zrobił się mały. Bo czy bez niego miałabym możliwość zobaczyć prace (obrazy i fotografie) i posłuchać nagrań mało popularnej artystki z końca świata?

16 stycznia 2023

Najczęściej czytam nocą

 Książki to nieodłączny i bardzo ważny element całego mojego życia. Pamiętam, że jako dziecko planowałam nawet zostać korektorką, żeby "sobie czytać i żeby mi jeszcze za to płacili". Na szczęście wyrosłam z tej uproszczonej wizji dorosłego życia wśród książek.

Wprawdzie rzeczywiście przez większość mojego zawodowego życia "płacono mi" za kontakt z książkami, ale była to praca z już wydanymi publikacjami. W tym kontekście uważam się za szczęściarę.

Książki w pracy, książki w domu. I tak jest najlepiej.

Jako zdeklarowana sowa, najczęściej czytam nocą.



Cudeńko dla bibliofila

 Oczami wyobraźni zobaczyłam je na swojej półce. Niemożliwe, niestety. Ale chociaż tutaj sobie postawię.


"The  stories  of our lives " - Tracy  Lundgren 

Grafika pochodzi z Twittera

Satysfakcja

 Tęsknię za Joanną Chmielewską. I często do niej wracam. Najczęściej do tej wczesnej, której słowne perełki, poczucie humoru i spojrzenie spod przymrużonych powiek na opisywany świat sprawiły, że jej kryminały czyta się z uśmiechem na ustach. I wraca, mimo że się już dobrze wie, kto zabił.

Bo czyż można się nie uśmiechnąć, czytając, na przykład:

"Mam natomiast satysfakcję, która wprawdzie źle o mnie świadczy, ale za to dobrze mi robi..."


Joanna Chmielewska - Całe zdanie nieboszczyka. Wydawnictwo Alfa, Warszawa 1988, s. 391


15 stycznia 2023

Przez okienko w chmurach

 Ten blog istnieje od niedawna i nie chciałabym, żeby był tylko wspominkowy. Jednak, gdy przeglądam swoje zapiski w innych miejscach w sieci, natykam się na zdjęcia i notatki, które, chociaż minione, chciałabym zachować w pamięci. Tak, jak to zdjęcie zrobione 9 lipca 2022, gdy słońce przyszło się z nami pożegnać, zanim zniknie najpierw za chmurami, a potem za horyzontem.



...myśl sercem

 Jest taka strona na FB, która, chociaż już nie uaktualniana, jest miejscem, do którego lubię zaglądać, bogactwem muzyki, przemyśleń... 

With Tired Eyes, Tired Minds, Tired Souls, We Slept

I to z niej pochodzi ta grafika.


A ja mogę tylko powiedzieć: Tak, tak jest najlepiej.

...


To fragment utworu "Headspace" Archive (autorzy: Andre Lewis i Arab Roya):

Go away go away

You fill my headspace

With evil thoughts unkind

I can do without do without

You move with hate

Your darkness my light cannot take

You deceive without a second thought

I receive my heart an open world

You say you hurt yourself

When you fuss around

But I feel your soul penetrate

When you gaze your touch

With desire

On another domain

I say to myself walt tall

Head held high don't look behind

Not good things to find

Go ahead

Taste with your eyes

Feel with your head

And think with your heart

Look up to celebrate with nails

Blood red

See a moon halfway clear in the sky

I wonder if you do from underground

Weakened flesh!