Krzysztof Łuszczewski

 Lubię to wspomnienie...


"Krzysztof Łuszczewski i fenomen nocnej playlisty

 Nieco ponad dwa miesiące temu, wypatrując ramówki nowo powstającego radia, z powątpiewaniem przyjęłam do wiadomości fakt, że na razie w nocy będzie tylko muzyka. No jak to, przecież muzykę można sobie zapodać samemu. A radio to nie tylko muzyka, to ludzie, powiedziałabym nawet, że przede wszystkim ludzie. No właśnie, okazało się, jak ważni są ludzie także wtedy, gdy z anteny nie pada ani jedno słowo. To nie jest nawet Kaczkowskiego "minimum słów, maksimum muzyki". To jest "tylko muzyka". Z czasem wykształcił się nawet program tych nocnych spotkań: blok tematyczny, potem klasycy (głównie rocka), potem mieszanka aż do rana, wraz z upływającymi nocnymi godzinami - najpierw kojąca, potem coraz bardziej energetyczna, by ułatwić wstawanie tym, co muszą przed świtem... Ani jednego słowa, żadnych zapowiedzi. A jednak między osobą za konsoletą a słuchaczami wytworzyła się niepowtarzalna więź. Z jednej strony Oni, gromadzący się na Fb w grupie zamkniętej dla Patronów Radia, domagający się od "Pani od facebooka" osobnego postu, pod którym tworzą prawdziwą wirtualną imprezę, wymieniając się uwagami, wspomnieniami, gdy jakiś utwór takie przywoła, gifami na każdą rozbrzmiewającą piosenkę i jej wykonawcę, śląc prośby do Pana w radiu o konkretne utwory, podpowiadając tytuły. A On, Pan po drugiej stronie radia, reaguje - bez słów, bez interakcji na Fb, modyfikując swoją listę zgodnie z prośbami słuchaczy, za każdym razem wywołując entuzjazm osoby, która o dany utwór prosiła, a teraz zbiera wyrazy sympatii od pozostałych uczestników nocnego spotkania.

Brzmi jak bajka? Zapewne, ale to się dzieje naprawdę. Wiem, bo co wieczór obiecuję sobie, że pójdę spać o "przyzwoitej porze", a potem siedzę przy radiu i przed komputerem, w gronie takich jak ja nocnych wariatów, nie licząc upływającego czasu. "


Krzysztof zmarł 20 stycznia 2021 roku. Dokładnie dwa lata temu. Miał tylko 59 lat (urodził się 15 czerwca 1962 roku).

Nie ma ludzi niezastąpionych? A jednak są, Krzysztof był.

"... ludzi, którzy już dawno nie żyją - nie żyją, a jednak ciągle odrobinę są."

napisała w "Koronkowych chusteczkach" Wisława Szymborska

I będą tak długo, jak żywa będzie pamięć o nich...

Pamiętam. I bardzo żałuję, że aby podziękować Krzysztofowi za wszystko, za to, jaki był, a miałam zaszczyt poznać Go osobiście, za to, co zrobił, trzeba pojechać na cmentarz i zapalić Mu światełko.

Jeżdżę regularnie, pojechałam także dzisiaj.


...

Zacytowane wspomnienie o nocnych playlistach Krzysztofa pochodzi w mojego wygaszanego i bliskiego sprywatyzowania bloga "Do usłyszenia w Nowym Świecie... :)", post opublikowałam tam 22 września 2020 roku.

Zdjęcie Krzysztofa w studiu Radia Nowy Świat zrobiła Patrycja Macjon.

Komentarze