"- Kiedy stąd wyjdę, pojadę do Włoch. Do Fiesole. Mam tam cichy, stary dom z ogrodem. Zatrzymam się w nim na pewien czas. Będzie jeszcze chłodno. Zgaszone, wesołe słońce. W południe jaszczurki wylegujące się na nagrzanych ścianach. Wieczorem dzwony z Florencji. W nocy księżyc i gwiazdy za cyprysami. W domu są książki i duży kamienny kominek z drewnianymi ławami. Można na nich siedzieć przy ogniu. Żelazne kozły pod drzewo tak są zrobione, że na ich podpórkach można postawić szklanki. W ten sposób ogrzewa się czerwone wino. Pusto, tylko para staruszków doglądająca gospodarstwa.
Popatrzyła na Ravica.
- To piękne - powiedział. - Cicho, ogień, książki, spokój. Dawniej nazywano to życiem drobnomieszczańskim. Dziś jest to sen o utraconym raju."
Erich Maria Remarque - Łuk Triumfalny. Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2001, s. 138; przekład Wandy Melcer
Lubię Remarque'a i dość często wracam do jego książek. Niespiesznie czytając, pozwalam powoli toczyć się akcji, działać bohaterom.
No i, nie mogę oprzeć się myśli, że to przywołane we fragmencie "Łuku..." życie drobnomieszczańskie miało bardzo wiele zalet.

Komentarze
Prześlij komentarz