Tropię wiosnę

 Gdy wczoraj wieczorem układałam sobie dzisiejsze przedpołudnie, to oczami wyobraźni widziałam siebie, spacerująca w słońcu, poszukującą śladów wiosny.

No, cóż. Natura miała inne plany.

Wprawdzie bez przymrozków, do których w lutym ma prawo, ale i bez słońca. Za to z porywistym  wiatrem, zniechęcającym do wszelkich aktywności, poza tymi wymuszonymi prozą życia.

Och, ty, auro, paskudo!, pomyślałam sobie i jednak wyruszyłam na przyrodnicze przeszpiegi.

[niektóre ujęcia nie są tak ostre, jak bym tego chciała, ale trudno ustawić ostrość, gdy model, zamiast tkwić nieruchomo i czekać na pstryk - tańczy i kołysze się na wietrze]




















Komentarze