Czas dla starych przyjaciół

Akurat ta książka Małgorzaty Musierowicz – „Tygrys i Róża” – nie jest moją ulubioną częścią „Jeżycjady”. Niemniej w każdym tomie cyklu znajduję coś dla siebie: specyficzny klimat jednej z dzielnic mojego miasta i książki, książki, książki…, wspaniałą domową bibliotekę oraz bardzo zaraźliwą atmosferę sprzyjającą czytaniu.


xxx


„Natalia zajrzała jeszcze do Babi, która też dzisiaj wyglądała raźniej. Leżała sobie w czystym łóżku, uczesana starannie i ubrana w świeżą koszulkę z falbanką wokół szyi. Czytała grubą książkę o apetycznie wytartej okładce.


„Dusza zaczarowana”, Rolland – wyjaśniła w odpowiedzi na pytające spojrzenie córki. – Postanowiłam ją sobie przypomnieć. Kiedyś bardzo lubiłam tę Anetkę Riviere.

Ostatnio masz serię lektur reminiscencyjnych – zauważyła żartobliwie Natalia, na co Babi spojrzała znad okularów i powiedziała poważnie:

Bo zdałam sobie sprawę, że w moim późnym wieku czytam wciąż książki nowe, a dla starych przyjaciół nie starcza mi czasu. Może się zdarzyć, że już nie zdążę do nich wrócić. A potem, w zaświatach, będę za nimi tęskniła.

A za kim najbardziej będziesz tęskniła? – zainteresowała się Natalia. – Bo ja chyba za Małą Dorrit.

A ja – za Krystyną, córką Lavransa.

To ja już raczej za Lavransem.

Albo za Ignacym Rzeckim – powiedziała Babi z zapałem. – O, albo za księciem Myszkinem. I przede wszystkim – za Soamesem Forsythem.

Co?! Za nim?! No, coś ty – raczej za Ireną Heron!

Irena – oświadczyła babcia gniewnie – była zimna. Trudno za nią tęsknić. Skrzywdziła Soamesa, zraniła go na zawsze. On miał w sobie jednak wiele szlachetności. Zawsze mi go było żal.

Rzecki, Myszkin, Soames – wyliczała Natalia. – Same męskie pokraki albo nieudacznicy. Nie masz jakiejś kandydatury prawdziwego mężczyzny?

Kmicic – rozmarzyła się Babi.

Heathcliff? – podsunęła Natalia.

Wokulski! – krzyknęła z kuchni Gabrysia. – Chodźcie na herbatę!

Bohun – rzuciła Babi, wstając z pomocą Natalii. – Bogumił z „Nocy i dni”.

Konrad Wallenrod? – powiedziała Natalia niepewnie.

Jan Bohatyrowicz! – dorzuciła Gabrysia, kiedy już pojawiły się obie w kuchni.

Pan Rochester z „Jane Eyre” – stanowczo podkreśliła Babi, siadając za stołem.

Około pierwszej wciąż jeszcze o tym rozmawiały, siedząc we trzy przy wielkim kuchennym stole… „


xxx


Ten fragment „Tygrysa i Róży” powiedział wszystko. 🙂



Cytat pochodzi z książki Małgorzaty Musierowicz: „Tygrys i Róża”. Akapit Press, Łódź 1999, 159 s.

Komentarze